Od rzymskich biczów po drewniane łyżki. Jak świat świętuje Walentynki?
Walentynki, kojarzone dziś głównie z wszechobecnym różem, pluszowymi misiami i kolacjami przy świecach, mają oblicze znacznie bardziej złożone, a nawet wręcz osobliwe. Tradycje rozsiane po całym globie udowadniają, że miłość można celebrować za pomocą… świstaków, drewnianych łyżek czy czarnego makaronu.
Oto podróż przez historię i najdziwniejsze zakątki świata, gdzie 14 lutego (i nie tylko) nabiera zupełnie innych barw.

Mroczne początki: Od Luperkaliów do męczennika
Zanim Walentynki stały się świętem słodyczy, ich korzenie tkwiły w rzymskiej krwi i chaosie. Historycy wskazują na Luperkalia – pogański festiwal płodności obchodzony w połowie lutego. Rzymscy kapłani składali w ofierze kozy i psy, a następnie pasami wyciętymi ze skór zwierząt uderzali kobiety, co miało zapewnić im płodność.
Dopiero chrześcijaństwo próbowało uładzić te obrzędy, nadając im patrona. Święty Walenty, żyjący w III wieku lekarz i duchowny, zasłynął tym, że udzielał potajemnych ślubów legionistom, którym cesarz Klaudiusz II zabronił się żenić (wierząc, że bezżenni mężczyźni są lepszymi żołnierzami). Walenty za swój upór zapłacił głową, stając się symbolem niezłomnej miłości.
Europa: Od poezji do drewnianych sztućców
W Europie Walentynki ewoluowały w fascynujący sposób, często łącząc chrześcijańskie święto z lokalnym folklorem.
- Walia – Miłość rzeźbiona w drewnie: Walijczycy mają swój odpowiednik Walentynek – Dzień Świętej Dwynwen (patronki zakochanych), obchodzony 25 stycznia. Najbardziej niezwykłym zwyczajem jest wręczanie „łyżek miłości” (Lovespoons). Tradycja ta sięga XVII wieku, kiedy to mężczyźni własnoręcznie rzeźbili skomplikowane wzory w drewnie, by zaimponować wybrance. Każdy symbol miał znaczenie: koło oznaczało wieczność, a kluczyk – dostęp do serca.
- Dania – Gałązki przebiśniegów i rymowanki: Duńczycy wymieniają się tzw. „kartkami dowcipnisia” (gaekkebrev). Zamiast klasycznych wyznań, piszą zabawne wierszyki. Autor nie podpisuje się imieniem, lecz stawia kropki odpowiadające liczbie liter w jego nazwisku. Jeśli adresatka zgadnie, kto wysłał wiadomość, wygrywa wielkanocne jajko w późniejszym terminie. Do listów tradycyjnie dołącza się sprasowane przebiśniegi.
- Francja – „Loterie de l’amour”: Francja, kolebka romantyzmu, miała niegdyś zwyczaj zwany „losowaniem miłości”. Samotni ludzie wchodzili do domów stojących naprzeciwko siebie i wywoływali się przez okna, dobierając się w pary. Jeśli mężczyzna nie był zachwycony partnerką, mógł ją odrzucić. W odwecie kobiety rozpalały ogniska, w których paliły zdjęcia i wizerunki mężczyzn, którzy je odrzucili. Zwyczaj stał się tak nieobliczalny, że rząd francuski ostatecznie go zakazał.
- Włochy – Werona i listy do Julii: Choć dziś Włosi stawiają na romantyczne kolacje, Werona staje się w lutym centrum świata dzięki akcji „Valentine to Juliet”. Tysiące ludzi wysyła listy do Julii Capuleti. Wolontariusze (Klub Julii) odpisują na każdy z nich, wybierając najbardziej poruszające historie miłosne, których autorzy otrzymują specjalne nagrody.
Poza Europą: Rywalizacja płci i dzień singla
Poza Starym Kontynentem Walentynki przyjmują formy, które mogą zadziwić zachodniego turystę.
- Japonia – Obowiązkowa czekolada: W Japonii 14 lutego to dzień, w którym wyłącznie kobiety dają prezenty mężczyznom. Nie chodzi jednak tylko o ukochanych. Istnieje zjawisko Giri-choco (czekolada z obowiązku), którą wręcza się kolegom z pracy i szefom. Dla partnerów zarezerwowana jest Honmei-choco – czekolada najwyższej jakości, często robiona ręcznie. Mężczyźni rewanżują się miesiąc później, 14 marca, podczas tzw. Białego Dnia, wręczając kobietom białe podarki o wartości trzykrotnie wyższej niż otrzymana czekolada.
- Korea Południowa – Czarny Dzień dla singli: Koreańczycy poszli o krok dalej. Oprócz Walentynek i Białego Dnia, obchodzą 14 kwietnia Czarny Dzień. To święto dla tych, którzy nie otrzymali żadnego prezentu w poprzednich miesiącach. Single udają się do restauracji, by zjeść jajangmyeon – makaron w gęstym, czarnym sosie z fasoli, celebrując (lub opłakując) swój stan cywilny.
- Filipiny – Masowe śluby: Filipiński rząd od lat promuje Walentynki jako okazję do „masowych ślubów”. Setki par zbierają się w centrach handlowych lub na placach miejskich, by jednocześnie powiedzieć sobie „tak”. Wydarzenia te są często sponsorowane przez państwo, co pomaga uboższym parom sformalizować związki bez ponoszenia kosztów wesela.
Niezwykłe historie: Gołębie i świstaki
W USA Walentynki to gigantyczny biznes, ale mało kto pamięta, że w XIX wieku popularne były tzw. „Vinegar Valentines” (octowe walentynki). Były to anonimowe, złośliwe kartki z karykaturami i obraźliwymi wierszykami, wysyłane do osób, których się nie lubiło – od natrętnych zalotników po nielubianych sąsiadów.
Z kolei w niektórych regionach wiejskich Niemiec, święty Walenty był niegdyś patronem chorych na epilepsję, a nie zakochanych. Do dziś w niektórych katedrach można znaleźć relikwie mające chronić przed „chorobą św. Walentego”.
Niezależnie od tego, czy 14 lutego spędzamy na rzeźbieniu łyżki, jedzeniu czarnego makaronu, czy po prostu na wysyłaniu SMS-a, Walentynki pozostają jednym z najbardziej fascynujących świąt antropologicznych. Pod warstwą komercji kryje się potrzeba bliskości i wyrażenia uczuć, która – jak widać po tradycjach od Danii po Koreę – przybiera najbardziej kreatywne formy. Choć rzymskie Luperkalia dawno odeszły w zapomnienie, energia tego święta wciąż napędza nas do robienia rzeczy szalonych, pięknych, a czasem po prostu dziwnych – wszystko w imię miłości.
✍️ Artykuł przygotowała Małgorzata Najder
🎨 Grafika: freepik.com




